poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział 1

     Słońce zaświeciło mi w oczy zmuszając je do otwarcia. Przeciągnęłam się leniwie ja kot. Spojrzałam na zegarek. Na wyświetlaczu wielkimi cyframi pisało 7:49. Uśmiechnęłam się pod nosem.
     - O jak mi przykro, autobus mi uciekł -wymamrotałam sarkastycznie.
     Jak by ktoś nie wiedział jestem królową sarkazmu. Jak i również grania na gitarze elektrycznej ale o tym później. Wstałam z łózka i podeszłam do wielkiego lustra w moim pokoju. Nie jest on za wielki ale mi się podoba. Mam jedno okno przez które jest widok na jakże czystą i zadbaną ulice. Przy jednej ścianie stoi szafa, komoda, biurko a na drugiej łózko i mój kącik. Trzymam tam moją gitarę i wszystkie książki. Pewnie teraz zadajecie sobie pytanie gdzie to lustro. O tuz jest ono na drzwiach. Ściany są w kolorach neonowej zieleni a meble są z czarnego drewna. Wszystkie moje ozdoby czy jak to tam się nazywa (poduszki,pościel,dywan i jakieś inne duperele które mam na biurku) są żółto, różowo, zielone. Oczywiście neonowe. To taka moja mała świątynia. Która jest zamykana na dwa zamki. To nie jest żart. Mama nie zna takiego słowa jak prywatność. Ale wracając do tematu, spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie. Zresztą co się dziwić dopiero wstałam. 
     Wzięłam ze sobą komplet ubrań i poszłam do łazienki pod prysznic. Ubrałam luźny biały podkoszulek z nadrukiem, jasne szorty, ciemne wysokie buty i rajtuzy do tego jakieś bransoletki i torebkę. Włosy związałam w luźny kucyk odsłaniając swoje kolczyki. Miałam ich kilka.
       Z ociąganiem poszłam do kuchni na śniadanie. Mama już dawno była w pracy wiec uniknęłam kłótni. Nie mam z nią za dobrych stosunków. Cały czas się o coś sprzeczamy. Czasami kłócimy się o takie bzdury za aż mi się śmiać chce. Zrobiłam sobie kawę i kanapkę z Nutellom. Gdy już skończyłam jeść w swoim ekspresowym tempie na zegarze była 8:20. Umyłam jeszcze tylko zęby i poszłam na przystanek. 
       Gdy doszłam na miejsce wszędzie było pusto. TU NIGDY NIE JEST AZ TAK PUSTO. Co się stało ?? Jakaś apokalipsa zombi a ja o tym nie wiem ?? Dobra nie ważne. Postanowiłam się tym nie przejmować. Mimo wszystko jestem bardzo obojętna to to co się dookoła mnie dzieje. Usiadłam na ławce i czekałam. Autobus jak zwykle się spóźniał.
       - Świetnie. Przynajmniej nie muszę wymyślać wymówki - powiedziałam sama do siebie.
       Tez tak czasem macie ?? Ze mówicie coś do siebie nie zdając sobie z tego sprawy ?? Ja tak mam. Ludzie czasem się na mnie dziwnie patrzą. Jestem ciekawa co sobie w tedy myślą. Pewnie ze jestem chora psychicznie albo coś w tym stylu.
     Nagle zawiał zimny wiatr. Zrobiło mi się zimno. Co się dzieje do kurwy nędzy ?? Jest plus 17 stopni ! Czemu nagle się zrobiło tak lodowato ?? Poczułam na sobie czyiś wzrok. Ale nikogo nigdzie nie widziałam. Jeśli to ma być jakiś żart to chujowy. Usłyszałam cichy pomruk. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam wielkiego psa. NIE ! To nie jest pies to wilk ! Wielki, czarny jak węgiel wilk. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Poczułam dreszcze na całym ciele. Miał całe czarne oczy którymi przewiercał mnie na wylot zupełnie, jakby chciał dostać się do mojej duszy. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Jestem pewna ze gdyby chciał zjadłby mnie z 3 sekundy ale mimo wszystko był piękny. Mierzyliśmy się wzajemnie wzrokiem. Nie mogłam nadziwić się jego pięknu i majestatowi wyglądał niesamowicie. Zaczął powoli do mnie podchodzić cały czas patrząc mi prosto w oczy. Nie ruszałam się z miejsca. Stałam tam nieruchomo jak posag. Powinnam była uciekać i wariować ze strachu ale ja czułam tylko fascynacje i ciekawość. 
       Usłyszałam ze coś nadjeżdża i odwróciłam się w tamta stronę. Autobus toczył się powoli w moim kierunku. Odwróciłam głowę s powrotem w stronę gdzie stal wilk ale jego już tam nie było. Stałam zdziwiona i patrzyłam się w tam to miejsce gdzie stal jakbym mogła go przywołać wzrokiem. Kierowca autobusu zatrąbił na mnie wyrywając mnie z osłupienia. Weszłam do autobusu i skasowałam bilet. Jednak myślami wciąż byłam przy wilku. Skąd taki ogromny wilk w mieście ?? Przecież tu nawet niema wilków ! Co to do cholery wo gule było ?? Przez cala drogę do szkoły w głowie widziałam te niesamowicie magnetyczne, czarne oczy.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
       1. Przepraszam za wszystkie ewentualne błędy. Niestety moja klawiatura jest popsuta i nie pisze a z ogonkiem i innych takich liter wiec wszystko poprawiane jest w autokorekcie a ona nie zawsze działa. 
       2. Rozdział pisany był o 1 w nocy wiec proszę o wyrozumienie.
       3, Rozdziały będą wstawianie nieregularnie bo ja nie zawsze mam czas i wenę. ;)
       4. Wulgarne wyrazy są tu by pokazać trudny charakter bohaterów (na razie tylko bohaterki XD)
Bardzo dziękuję tym co mnie czytają ;**

sobota, 27 lutego 2016

Prolog

     Biegłam przed siebie. Było ciemno i mroczno. Płuca odmawiały mi już posłuszeństwa. Ale ja ani na chwile nie zwolniłam. Usłyszałam śmiech, coś mnie do niego ciągnęło. Chciałam koniecznie dowiedzieć się kto jest jego właścicielem.
     Zagłębiałam się coraz głębiej w las. Ale nie przejmowałam się tym. Już i tak dawno się zgubiłam. Interesowało mnie tylko jedno. TEN ŚMIECH. Za każdym razem gdy myślałam ze już jestem blisko on znowu się oddalał. Bawił się ze mną w kotka i myszkę. To było mega irytujące ,ale sprawiało ze jeszcze bardziej chciałam odpowiedzi na swoje pytania. Z czego ten ktoś się śmieje ?? KTO się śmieje ?? Czemu czuje nieodpartą potrzebę gonienia źródła tego dźwięku ?? Gdzie jest ten tajemniczy las ?? Miałam tyle pytań i zero odpowiedzi.
     -Już niedługo poznasz je wszystkie.-usłyszałam nieznany głos. 
     Obudziłam się cala zalana potem jakbym naprawdę biegła. Kolejny nocny koszmar. Zawsze ten sam. Szczerze mówiąc trochę mi się on nudzi. Ludzie maja tyle różnych koszmarów o zombi, kosmitach, tragicznych wypadkach, psychopatycznych mordercach, nawet o zamknięciu wszystkich sklepów z ubraniami (tak, istnieją osoby które takie maja) ale ja zawsze mam ten sam. Zaczął mi się śnić gdy miałam 9 lat. Dzień po rozpoczęciu roku w nowej szkole. Musiałam ja zmienić bo przez prace mamy znowu się przeprowadziłyśmy. Teraz mam 17 lat. Przez cale cholerne 8 lat śni mi się ten sam koszmar. O ile biegnięcie przez las za tajemniczym śmiechem można tak nazwać. Ale jedno jest nowe. On (bo zakładam ze to on a nie ona) nigdy się nie odezwał. NIGDY. Zawsze słyszałam tylko śmiech. Co to oznacza ?? Ze w końcu poznam wszystkie odpowiedzi na swoje pytania ??
     Z rozmyślania wyrwał mnie dzwonek w telefonie. Spojrzałam na zegarek 6:00. Super. Kolejny dzień w moim beznadziejnym i nudnym życiu. Powinnam wstać i zejść na śniadanie bo dzisiaj mam test z chemii na pierwszej lekcji i nie mogę się spóźnić. Zaczęłam się śmiać. Wczoraj miałam się "pouczyć" ale w końcu skończyło się na tym ze oglądałam filmiki na YouTube. Wyłączyłam budzik i przykryłam się kołdrom aż po samom brodę. Po leżę jeszcze tylko chwilkę...