poniedziałek, 21 marca 2016

Rozdział 3

         Stanęłam jak wryta. Nie mogłam się ruszyć. Nina i Mat wysunęli się do przodu tak ze zasłonili mnie swoimi ciałami, na co wilk zawarczał jeszcze głośniej. Chciałam się ruszyć, uciec stąd ale po prostu nie mogłam. Spojrzałam na moich przyjaciół spodziewając się zobaczyć na ich twarzach przerażenie i strach. Zamiast tego ujrzałam determinacje, obojętność i coś co mnie najbardziej zdziwiło, ekscytacje i radość. Nina włożyła rękę do swojej torebki i wyjęła z niej dwa długie noże. Zaś Mat sięgnął pod bluzę i wyją najprawdziwszy miecz. Stanęli gotowi do walki.
         Krew odpłynęła mi z twarzy. Co tu się dzieje do cholery? Skąd tu ten wilk? Skąd Nina i Mat maja ta bron? I co oni do kurwy nędzy wyrabiają?! Pomyślałam gdy zobaczyłam jak zaczęli się zbliżać do wilka z wyciągnięta bronią. Czy oni chcą go zaatakować? Sami? Pomijając fakt ze skądś maja ten miecz i noże to oni nie umieją walczyć! Nina zna się tylko na modzie i śmianiu się a Mat siedzi cały czas z nosem w książce. Powinniśmy uciekać! Wezwać pomoc albo coś w tym stylu! Jakieś służby specjalne do dzikich zwierząt a ni walczyć z nim za pomocą dwóch noży i miecza! Co zrobią laudzie jak to zobaczą?
         Własnie, ludzie. Rozejrzałam się, wokół nie było żywej duszy. Tylko ja, moi przyjaciele i ten wilk. Zaraz jednak wróciłam wzrokiem do moich towarzyszy. Mat rzucił się na wilka  mieczem w reku. Celował w jego prawy bok jednak wilk okazał się szybszy i zrobił unik. Gdy już miał skoczyć na mojego przyjaciela Nina rzuciła w niego nożem i trafiła idealnie w jego lewe oko.
        Krzyknęłam gdy wilk zawył z bólu. Wiedziałam ze prawdopodobnie chce nas zabić ale było mi go zal. Nie mogłam pozwolić by znów coś mu się stało. Zobaczyłam jak Mat szykuje się do zaatakowania wilka od tylu gdy ten zajęty był Ninom i swoim okiem. Jakaś wewnętrzna siła pchnęła mnie do przodu i rzuciłam się biegiem w stronę walczących. Stanęłam pomiędzy Matem i wilkiem . To była chyba najbardziej głupia rzecz jakom w życiu zrobiłam. Mat który za późno mnie zauważył nie dal rady zatrzymać miecza i cios który przeznaczony był dla wilka trafił we mnie.
     Poczułam straszny ból w okolicach brzucha. Spojrzałam w dól i zobaczyłam ze miecz Mata wszedł aż po samom rękojeść. No mojej bluzce pojawiła się wielka czerwona plama. Usłyszałam jak ktoś krzyczy. Zorientowałam się ze to ja sama. Czas jakby stanął. Spojrzałam w oczy Mata i zobaczyłam w nich przerażenie, strach i poczucie winy. Przeniosłam wzrok na Ninę która zasłaniała ręka usta i miała łzy w oczach. Na koniec spojrzałam na wilka dla którego pod wpływem impulsu zaryzykowałam życie. W jego pięknych oczach, teraz już tylko jednym oku, zobaczyłam zdziwienie, wdzięczność i.......i podziw. 
       Zaczęło mi ciemnieć przed oczami. Zamrugałam kilka razy i spróbowałam skupić wzrok na wilku. Nogi miałam jak z waty. Upadłabym na ziemie ale Mat mnie złapał. Ostatnie co pamiętam to to jak wilk uciekł. Przynajmniej nie umieram na darmo. Pomyślałam. Potem była już tylko ciemność.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
       1. Wiem ze ten rozdział jest krótki ;/ Następne będą dłuższe ;) 
       2. Przepraszam jak są jakieś błędy ;p
       3. I naprawdę prosiłabym o jakiekolwiek komentarze ;3 Nawet krytyke ;)

niedziela, 13 marca 2016

Rozdział 2

       Weszłam do szkoły akurat gdy zadzwonił dzwonek. Uczniowie wybiegli z klas jakby się paliło. Normalka. Skierowałam się w stronę klasy w której miałam następną lekcje czyli matematykę. Lubie ją ale nie chętnie chodzę na te lekcje przez to że uczy mnie mega wredna baba. Nienawidzę jej. Zawsze się mnie czepia i pyta na każdej lekcji. Mam tego już dość. Ale co ja mogę zrobić ?? Już i tak jestem zagrożona z tego przedmiotu i wiele razy byłam u dyrektorki ze pyskowałam tej jędzy. Za miesiąc koniec roku szkolnego a ja chciałabym zdać. 
        -Wiki! Wiki! Wiki!-usłyszałam krzyk mojej najlepszej przyjaciółki Niny.-Tu jesteś! Czemu cie znowu nie było?!  Bałam się o ciebie!
       Wykrzyczała podbiegając do mnie. Spojrzałam na nią zirytowana. Nina była Azjatka, miała długie proste włosy związane w dwie kitki w kolorze rudym. Oczywiście ja farbowała. Była dosyć niska i szczupła. Zawsze się uśmiechała co mnie trochę wkurzało bo nie wiem z czego ona się tak cieszy. Ale mimo wszystko i tak ją lubię. Jest jedną z dwóch osób które toleruje i spędzam z nimi czas. 
       -Nie musisz się tak wydzierać stoję obok ciebie-powiedziałam.-Niby co mi się mogło stać?
       Zaraz jednak pomyślałam o tym wilku jednak postanowiłam jej tego nie mówić. Nie dam jej tej satysfakcji. Zdziwiło mnie to ze tym razem się nie śmiała. Chyba naprawdę się o mnie martwiła. Ciekawe tylko dlaczego, przecież wie że ja często wagaruje.
       -No nie wiem. Po prostu następnym razem odbierz ten telefon-powiedziała.
       Odniosłam wrażenie ze coś przede mną ukrywa. Co było dziwne bo ona o wszystkim mi mówiła. Tak samo jak ja jej. Z ta różnicą ze ja nie jestem taka wylewna i większość rzeczy trzeba ze mnie wyciągać siłą.
    -Mam rozładowany. Nie musisz się tak o mnie troszczyć. Nie jesteś moją matka, jedna mi wystarczy. A teraz chodź na lekcje-odpowiedziałam znudzona.
       -Okey!-wykrzyknęła z entuzjazmem Nina i znowu się roześmiała.
       Japie*dole z czego ona się tak cieszy? Chyba nigdy jej nie zrozumiem. Ale trudno. Tak to już jest. Doszłyśmy do klasy akurat gdy zadzwonił dzwonek. Wszyscy byli już w sali, nikt nie chciał podpaść nauczycielce. Zajęłyśmy z Ninom swoje miejsca. Westchnęłam zrezygnowana. czeka mnie godzina tortur. Do sali weszła na nasza nauczycielka matematyki Pani Furmańczyk. Przesunęła wzrokiem po naszej klasie szukając swojej ofiary. Większość uczniów próbowała wejść pod ławkę, inni udawali ze się pilnie uczą. Jeszcze inni zastygli w bezruchu jakby myśleli ze przez to staną się niewidzialni. Jej wzrok zatrzymał się na mnie. Uśmiechnęła się złośliwie.
       -A może dzisiaj Wiktoria będzie odpowiadać? Co ty na to?-powiedziała. 
      Pyta się mnie jakbym miała jakiś wybór. Prychnęłam wkurzona. Uczniowie się rozluźnili, bo to nie oni musieli odpowiadać. Ta lekcja ledwo się zaczęła a ja już mam jej dosyć. Ale wstałam i podeszłam do tablicy. Mam się zachowywać "grzecznie" co w moim przypadku oznacza milczenie. Furmańczyk zaczęła mnie przepytywać. Odpowiedziałam dobrze na 3/4 pytań ale i tak dostałam 2-. I gdzie tu sprawiedliwość? Wzruszyłam ramionami. Trudno, dobrze ze nie 1. Wróciłam na swoje miejsce. Reszta lekcji upłynęła całkiem spokojnie. Mimo to gdy zadzwonił dzwonek rzuciłam się do drzwi jak reszta klasy. Na korytarzu czekał na nas Mateusz. Gdy mnie zobaczył przyciągnął mnie do siebie i otoczył ramionami. Jest ode mnie wyższy o głowę, ma blond włosy i ciemne oczy. Jest sztywny, odpowiedzialny i mega mądry. Naprawdę nie wiem czemu się z nim przyjaźnie. Nic mnie z nim nie łączy. 
      -Wiki! Tak się o ciebie martwiłem. Nigdy więcej mnie tak nie strasz! Rozumiesz?-powiedział drżącym głosem.-Myślałem ze coś ci się stało. 
       Ten dzień jest coraz dziwniejszy. Najpierw ten wilk, potem Nina, teraz Mat (mówię tak na niego bo według mnie Mateusz to za długie imię, to chyba nawet nie jest zdrobnienie jego imienia ale on się nigdy o to nie skarżył). Co się tu ku*wa dzieje? To nie w stylu Mata żeby okazywać jakiekolwiek emocje a co dopiero w miejscu publicznym. I naprawdę nie wiem o co im chodzi wiele razy byłam na wagarach i na nocnych imprezach. Teraz nie było mnie cale 45 minut i już dramatyzują. 
       -Okey, okey. O co wam chodzi? Co niby miało by mi się stać? -odpowiedziałam zdziwiona.
      -Wszystko, ale nie ważne. Po prostu my...jesteśmy dzisiaj zestresowani bo przecież jest tyle tych testów-skłamał Mat odsuwając się ode mnie. 
      Potrafiłam wyczuć gdy oni coś przede mną ukrywają. Poza tym on nie umie kłamać. I teraz wiedziałam ze oboje coś kombinują. Postanowiłam nie pokazywać ze coś podejrzewam. Uśmiechnęłam się do nich pocieszająco.
        -Spoko. Rozumiem ale następnym razem nie wariujcie tak, okey?-odpowiedziałam.-To skoro jesteście tak spięci to trzeba was trochę rozluźnić. Co powiecie na pyszną kawę z kawiarni w centrum? Zerwalibyśmy się z lekcji. 
        -Ja jestem za!-poparła mnie Nina. 
        -A ja jestem przegłosowany i i tak was nie zatrzymam-westchnął Mat.-No to chodźmy.
        -Jej!-krzyknęła moja przyjaciółka.-A potem możemy iść na zakupy!
       Jęknęliśmy wspólnie z Matem. Zakupy z Ninom trwały 2 godziny jak nie więcej. Ale ona się tylko roześmiała. 
        Wyszliśmy ze szkoły i skierowaliśmy się w stronę centrum. Czekał nas całkiem spory kawałek drogi do przebycia. Ale mnie się nigdzie nie śpieszyło. Rozkoszowałam się wolnością. Gdy tak szliśmy za uwarzyłam ze oboje obserwują wszystko do okola. Próbowali to ukryć ale widziałam ze są spięci. Coraz bardziej chciałam dowiedzieć się co przede mną ukrywają. Już miałam się o to ich zapytać gdy nagle oboje stanęli jak wryci i spojrzeli w ciemny zaułek. Podążyłam za ich wzrokiem i w cieniu zobaczyłam wielkiego wilka. Rozdziawiłam usta ze zdziwienia. Był to ten sam wilk którego widziałam na przystanku. A to ze Mat i Nina go widza dowodzi temu ze on istnieje.
        Rozległ się warkot. Wilk wyszczerzył na nas swoje długie i ostre jak nóż zęby i zaczął powoli skradać się w nasza stronę. Minusem tej sytuacji było to ze prawdopodobnie zaraz zginiemy. Plusem to ze jednak nie zwariowałam. 



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
       1.Długo nie było rozdziału ale naprawdę ciężko mi się go pisało.
       2.Chciałabym zobaczyć ile osób to naprawdę czyta. Wiec prosiłabym o komentowanie ;)
       3.Wiem ze ten rozdział jest krótki i za to bardzo was przepraszam. 
       4.Darujcie mi to ze są błędy ;/ Staram się ich nie robić.